Lexus LS400 do driftu: czy to wypada?
Różni ludzie robią różne rzeczy ze swoim żelazem i zasadniczo daleki jestem od zabraniania im tego. Jeśli ktoś ze swojego Ferrari chce zrobić Hello Kitty – proszę bardzo. Ferrari niezależnie od przeróbek zawsze będzie wiało żenadą.
Inaczej jest z Lexusem LS400. To samochód dla kogoś o wysublimowanym guście, nie ryczący naokoło „osz k… jaki jestem bogaty! ej bejbe, zapal moje cygaro!”. Trochę nie spodziewałem się znaleźć go przerobionego na driftowóz. Przyznam – gleba i fela konkretne, ale tak wymęczone nadwozie? Projekt naprawdę odważny, jednak bez sensu. Ta fura niczego w drifcie nie wygra, choć przyznajemy plus za konsekwentny rat stylz. Myślę że złom-o-meter wskazuje jakieś 50% złomnikowej aprobaty.


Imo calkiem niezle wyglada tylko ta felga szpeci… juz wole klasycznego bbs’a od tych BlingBling „raperowek”





