Bierz lawetę i drobniaki: Innocenti Elba
Innocenti i Autobianchi to dwie włoskie firmy, które darzę szczególnym zainteresowaniem, ponieważ obie produkowały masę bezsensownych i cudownie brzydkich samochodów dla nikogo. Pomińmy na chwilę Autobianchi, które z modelem Primula faktycznie zapisało się w historii motoryzacji i wróćmy do Innocenti. Samochody tej marki są przede wszystkim kojarzone z modelem Mini, który był angielskim Mini Morrisem stylizowanym przez Bertone. Potem było już tylko gorzej – Innocenti zakończyło żywot sprzedając w Europie brazylijskie wersje Fiatów – m. in. Uno (jako Mille), a także Yugo Korala we Włoszech pod nazwą Innocenti Coral (to musi być rarytas). Jednym z ostatnich modeli przed zamknięciem marki w 1996 r. było Innocenti Elba: Fiat Uno kombi z dość bogatym wyposażeniem. Miałem sąsiada, który w latach 90. zamienił najpierw Malucha na Fiata Premio (Uno sedan), potem na Dunę/Elbę (kombi), żeby w końcu kupić sobie Palio Weekenda. Już tam nie mieszkam, ale ostatnio widziałem go w Alfie 156.
Sprzedawany egzemplarz jest trochę wymemłany, ale 290 euro? Z GAZEM LPG? Biorę dziś! Dla samej przyjemności odpowiedzi na pytanie „czym jeździsz?” – „Innocenti Elba, to taki włoski supersamochód, wiesz, jak Ferrari, Bertone albo Chianti” (wym. koniecznie „czianti”).






