D3 – nowe, rewolucyjne silniki Volvo
Powszechnie znane są takie udane jednostki napędowe Volvo jak D5 (pięciocylindrowy turbodiesel) lub T6 (sześciocylindrowy silnik benzynowy z turbo). Jednak w pogoni za downsizingiem i niską emisją spalin Volvo posunęło się o krok dalej niż konkurencyjni producenci i dodało do swojej oferty ultranowoczesne trzycylindrowe silniki 1.5 D3.

Sądzicie pewnie, że trafiły pod maskę C30? Błąd. Zasilają nowe S60 oraz topowe modele S80 i XC90. W szczególności zasługują na uwagę w przypadku modelu XC90 – wreszcie możemy jeździć dużym SUV-em bez obaw o środowisko. Wreszcie pozbyliśmy się tego przykrego poczucia winy, że nasz samochód niszczy unikatowe w skali powiatu siedliska lęgowe komarzycy jadowitej.
Trzy cylindry całkowicie wystarczają – dwie turbosprężarki i kompresor podnoszą moc tego silnika aż do 163 KM, a cztery wałki wyrównoważające poprawiają kulturę pracy. Trwałość silnika została przewidziana na okres gwarancji, tj. 75 tys. km, pod warunkiem comiesięcznej aktualizacji oprogramowania sterującego optymalizacją emisji spalin.
Dzięki układowi filtrów cząstek stałych, ciekłych i dwupłciowych, emisja CO2 w modelu D3 to zaledwie 99 g/km. Pozbawienie go napędu 4×4 spowodowało, że nie wjedziemy już tam, gdzie wjeżdżać nie powinniśmy. Oto nowoczesność. D3 – silnik dla odpowiedzialnych kierowców.

Pffff… Kiedyś opisywali np. „2.0T” i „T4″ – i od razu było wiadomo co jest co, „dwulitrowy turbobenzyniak” i „najmocniejszy turbobenzyniak co ma 4 gary”. I tylko jeden „D” i jedne „T” miał prawo wystąpić pod maską danego modelu, w V70 mocny turbodiesel nazywał się „D5″, a słaby „2.4D”, mocna turbobenzyna „T5″ a słaba „2.4T”.
A miało się uprościć?
I się uprościło… Idą mocą i nie musisz się zastanawiać czy jest lepszy od Twojego, czy gorszy…
A kupujący i tak musi otworzyć Wikipedię, żeby przypadkiem nie kupić sobie 1.6HDi…





