Szok i kontrowersja: 10 najfajniejszych nowych samochodów
Szok! Kontrowersja! Złomnik i nowe samochody! Fuj!
A jednak złomnik jest właśnie po to, by wzbudzać dyskusję, czego dowodem niedawny wpis o Nissanie Leaf. Dlatego też postanowiłem pociągnąć temat nietypowo i stworzyć listę 10 fajnych samochodów dostępnych obecnie w sprzedaży w Polsce. Wyrzuciłem wynalazki typu Caterham, bo tego nikt nie kupuje, a importer istnieje chyba dla picu. Nie biorę pod uwagę tego, czego kupić się u nas nie da, bo wtedy wygrałby Holden VE Commodore przed Toyotą Land Cruiser HZJ78 i Daihatsu Materią (what?!). No ale tego u nas nima, a zatem oto moja lista. Aha. Zachęcam do stworzenia własnej listy i dorzucenia jej w komentarzu lub do uzupełnienia mojej.
Nie zmieściły się:
- Toyota iQ – jest fajna i bez sensu zarazem
- Skoda Superb Combi – bo pokazuje środkowy palec minivanom
- Mitsubishi L200 – najlepszy pick-up. Świetny napęd, duża paka, mało pali.
Numer 10:

Citroen DS3. Też uważałem że to straszna chała. Później trochę nim pojeździłem. Jest piękny w środku. Naprawdę wyjątkowo piękny, wszystko jest miękkie, przyjemne, fajnie zaprojektowane. DS3 to francuski samochód, który uspokaja podczas jazdy i trudno mi znaleźć samochód o ładniejszym wnętrzu.
Numer 9:

Cadillac Escalade. Nie, jestem zupełnie normalny. Trzy dni za kierownicą Escalade wywarły na mnie niezapomniane wrażenie, a naprawdę nie był to jedyny luksusowy SUV jakiego miałem okazję prowadzić. Jest tak przeobrzydliwy pod każdym względem, że natychmiast go pokochałem. Rzyga, sika i sra równocześnie na każdego ekopalanta w promieniu mili. Powinien mieć automatyczny moduł rozjeżdżania „zielonych”. Ma podgrzewaną kierownicę, której nie umiałem wyłączyć i poparzyła mnie na odcinku Wieluń-Bełchatów. Nie wiem jak się prowadzi bo cały czas jechałem nim 50 mph lewym pasem i nikt mnie nie zganiał. Wciskasz gaz i przy akompaniamencie bulgotania sześciolitrowego V8 ten trzytonowy kloc blachy wystrzeliwuje do przodu. Co za bzdura. Ale żyje się krótko i nie można całe życie żreć warzyw na parze.
A tak naprawdę kocham auta z wybierakiem biegów przy kierownicy.
Numer 8

Jeep Wrangler Unlimited. Duża, menska terenówka z wnętrzem brzydkim jak kubek z McDonalda, ale możemy ją kupić sobie w wersji typu landaulet lub jak kto woli Baur-cabriolet, czyli z brezentem nad kabiną pasażerską. Łał!
Numer 7

Mini Clubman. Już czuję gromy, że to fura dla cioty. Otóż niezupełnie. To jak w tym starym dowcipie. „Tato, jestem gejem – a masz garnitur od Armaniego, zegarek Rolex i Astona Martina? – nie… – to ty zwykły pedał jesteś!”. Zwykłe Mini jest straszne. Countryman jest jeszcze straszniejszy. Ale Clubman ma w sobie tę nutkę nonsensu, zwłaszcza za sprawą otwieranych tylnych półdrzwi. On naprawdę nawiązuje do klasyki, co niewielu udaje się dobrze.
Numer 6

Renault Clio RS. Odkąd zdechł Civic Type-R VIII, który wcale nie był taki fajny jak Civic Type-R VII, na rynku został jeden samochód z wolnossącym silnikiem 2.0 o mocy ponad 100 KM z litra. Clio RS. Jest wściekłe i zakurwia. Proszę dwa.
Numer 5

Toyota Land Cruiser J150. Znów terenówka? Aktualny „mały” Land Cruiser jest tak skuteczny w terenie, a zarazem tak wygodny, że gdybym naprawdę musiał kupić sobie zupełnie nowe auto do jazdy po mieście, to właśnie wybór padłby na niego… gdyby tylko miało koło zapasowe na drzwiach bagażnika, a nie podwieszone pod flakami. I gdybym miał te absurdalne pieniądze jakie kosztuje. No ale taki Nissan Micra to PRAWIE jak Land Cruiser (a w Moskwie rozdają samochody na Placu Czerwonym).
Numer 4

Land Rover Defender. No tu nie trzeba się tłumaczyć. Konkretny jest. Defender nie pozostawia wyboru: wsiadasz do niego i albo pałasz miłością, albo chcesz go pociąć pałaszem. Ja zapałałem jak dzięcielina.
Numer 3

Fiat 500. To trochę nie samochód, bardziej narzędzie do jazdy. Przypomina lajfstajlowe wyposażenie kuchni. Mogłaby produkować go firma Joseph Joseph. Jeżdżąc 500-tką masz podobne wrażenie, jak wyjmując chleb z metalowego chlebaka w stylu retro. Niby to samo, ale zwykła, prozaiczna czynność staje się źródłem przyjemności.
Numer 2

Dacia Duster. W skrócie: samochód, który jest zaprojektowany tak, by spełniał swoją podstawową funkcję: DOJECHAĆ NA MIEJSCE. Lekki, zwrotny, dobrze radzi sobie w terenie. Za te pieniądze nie ma niczego lepszego. Przy tym nie ma głupkowatego wyposażenia, z którego nigdy nie skorzystasz. W Renault pracuje chyba ktoś, kto wie, że samochód to takie coś, co ma dać radę, a nie ululać kierowcę tysiącem systemów z zakresu infotainment, a potem się zepsuć.
Numer 1

Nissan Cube. Ten samochód to policzek w twarz dla całego przemysłu motoryzacyjnego. Wygląda jakby nabijał się z nabzdyczonych idiotyzmów pokroju VW Tourana. Wygląda, jakby designerzy Nissana mieli dostęp do naprawdę dobrego towaru. Niestety nudni jak flaki z dżemem Europejczycy wolą kupować Opla Astrę.
Jak widzicie, w pierwszej dziesiątce zabrakło samochodów niemieckich. Ewentualnie w drugiej dziesiątce pojawiłoby się BMW serii 5 kombi: duże kombi z rzędową benzynową szóstką turbo i skrzynią manualną to taka Toyota Cresta na miarę naszych możliwości. Oprócz tego nic nie ratuje oferty niemieckich producentów, którzy postawili na poprawność, a emocje wrzucili na dno tego samego kosza, do którego nie potrafią upchnąć Eriki Steinbach.
Dziesięć najgorszych samochodów – w przygotowaniu!
Land Rover przed Land Cruiserem?! Czy ta lista byla aby konsultowana wewnetrznie przed opublikowaniem?
Czytajac rozne teksty o DS3 trudno nie zauwazyc miedzy wierszami, ze wiekszosci testujacych jazda z nim sie podoba, nawet jesli potem dostaje 0,5 pkt mniej za jakis parametr w rodzaju odleglosc miedzy lewym biodrem pasazera siedzacego z tylu z prawej i koncowka wentyla kola zapasowego i przegrywa wielce powazne porownanie. Ale ja jakos nie kupuje jego stylistyki zewnetrznej, a to znaczy ze automatycznie samochod jest dla mnie do dupy.
No i podejzewam ze jest to samochod z gatunku tych, ktore sa zajebiste pod warunkiem ze bierzesz go w leasing albo jest to sluzbowka albo cos w tym podobie. Tzn nie bedziesz jezdzil dluzej niz dwa lata i jak sie popsuje to nie ponosisz zadnych kosztow, za to w ciagu 15 minut podstawiaja ci auto zastepcze a grata zabieraja laweta.
No ale to samo mozna powiedziec pewnie o C6, ale ten mi sie z kolei niesamowicie podoba, wiec te same argumenty przestaja sie nagle liczyc :]
Z Dacii wolalbym Logana, bo jest dla mnie bardzo sensownym samochodem i ma tez dosc sensowna stylistyke. Plus nie podoba sie internetowemu tlumowi. No ale Zlomnik woli Thalie, czego nie potrafie po prostu zrozumiec.
Daihatsu Materia jest dostępny w Polsce. Widziałem nawet w Łodzi (gdzie jest conajmniej jeden salon tego producenta ) kilka egzemplarzy
Dobra dziesiątka, ale nissan na pierwszym? Ja bym gdzieś wcisnął Alfę Romeo Brerra.. Kompletny nonsens ale jest piękna..
Niestety nie jestem fanem Alfy Romeo a Brera dla mnie jest tłustym dziwadłem, zresztą już wycofanym z oferty.
@Filipeq – strona autoclubu, który był niezależnym importerem Daihatsu i miał salon w Łodzi już nie działa. O ceny Materii pytałem z pół roku temu, to powiedzieli, że „negocjują nowe warunki współpracy z niemieckim przedstawicielstwem”. I coś zniknęli…
A ich demonstracyjna Materia długo wisiała na Allegro. Jako drugie auto w rodzinie – brałbym w ciemno.
Ja dodałbym jeszcze Citroena C6, Range Rovera Vouge i Land Cruisera 200. Szkoda, że już nie robią Forda Excursion, który padł ofiara ekociot.
Z nowych samochodow wybralbym tez jakiegos Forda pokroju Fiesty. Trzebaby ich wyroznic za jakikolwiek polot w porownaniu z konkurencja.
Zamiast tego Toytoja dałbym mercedesa gelendewgen.
Jest dużo bardziej fajno, prawie jak Defender.
Nie bardzo wiem, gdzie między Wieluniem a Bełchatowem polatałeś Escalade’m lewym pasem, chyba obwodnicą Szczercowa
Tak, tylko Gelenda nawet w wersjach AMG niestety prowadzi się jak Lublin. W terenie seryjne LC 150 dojedzie dokładnie tam gdzie seryjna gelenda (oczywiście nie AMG, bo ona dojedzie tylko polną drogą). I tego LC można dokładnie tak samo zmotać jak Gelendę. Przy tym skręca, jest dużo tańszy. A jeśli mówimy o jakichś normalnych wersjach to jest też dużo tańszy w serwisie i jakimkolwiek motaniu. I jeśli ktoś lubi połączenie diesel + automat to nie musi się obawiać, że ten automat klęknie po kilkudziesięciu tys. kilometrów.
A, i Land Rover nie jest przed Land Cruiserem
Poza tym, przy wspomnianym wcześnej LC HZJ78 (konstrukcyjnie prostszym do niego) Defnderem jechało mi się jak autem z lat 30-tych. Ale niektórzy lubią
Natomiast Brera pasowałby tu jak pięść do oka, wygląda jakby ważyła osiem ton, prowadziła się jakby ważyła 16 ton. Była tak bardzo alfisti, że robiło mi się niedobrze jak na nią patrzyłem. Włosi wymyślili to tak: zróbmy stylowy samochód, dodajmy jeszcze tutaj stylu, tam stylu, nie, niech ona będzie stylem, takim włoskim, stylem na stylu.
10. DS-3 – nie wiem, nie jeździłem. Wiem tylko, że z zewnątrz to straszna chała. Taka ozdóbka choinkowa.
9. Escalade – co by nie robił, jak wszystkomający by nie był – to wciąż suv – a suvów nie lubię. Zwłaszcza takich suvów. To nie jest samochód dla białego człowieka.
8. Wrangler – Wrangler jest git. Bardzo git. Takie bezwarunkowe „chcęto”. Najlepiej z V8 i na gaz. Wtedy jest lans i jest rewelacyjnie tanio…. ![]()
7. Mini jest fajne. Mam do niego dużą sympatię. Zwłaszcza za gadżeciarskie wnętrze z tymi fajnymi psztyczkami.
6. RS z tych samych względów co złomnikowi, przypadł i mnie do gustu. No i przynajmniej jest podobny do samochodu, w przeciwieństwie do Meganki, co to niby ma być coupe, a wygląda jak heczbek, któremu ktoś nadepnął na dach. Ale cóż – widocznie to kupe na miarę naszych czasów i potrzeb…
5. O Land Cruiserze nie mam zdania. Po prostu ich nie zauważam. Dla mnie jest tylko kolejnym z wielu, i nie ma w sobie nic, co spowodowałoby, że widząc go na skrzyżowaniu, choć na chwilę popadłbym w refleksję nad jego fajnością. Nawet jeśli fajnie jeździ w błocie, bo…
4. …bo do jeżdżenia w błocie jest Defender. Absolutna legenda. Jeden z tych ostatnich mohikaninów/-ninów (?), który lepiej jeździ w błocie niż po drodze. Nawet jeśli jest trochę przereklamowany, to i tak od razu wiedziałbym do czego służy i jak mam go używać.
3. 500-tkę lubię ot tak po prostu, bo jest 500-tką. Lubiłem starą, lubiłem 126 i lubiłem CC/SC. Dlatego nie widzę powodu, dla którego miałbym nie lubić nowej 500. Nawet jeśli, zdaniem fahofcufff jest gadżeciarski i pedalski, to i tak ją lubię. Zwłaszcza w wersji bi-cilindri.
2. Duster jest z podobnej grupy samochodów, co Land Cruiser, więc mam o niej podobne zdanie. Jedyne co powoduje, że pnie się do góry w mojej świadomości motoryzacyjnej, to całkiem sporo punktów za to, że jest Dacią.
1. Cube – czysty, skoncentrowany złomnik. Niestety nie zyskuje mojej aprobaty, bo jeszcze sobie pomyślą marketingowcy, że się ludziom podoba. A ja…no cóż, nie chciałbym, żeby tak wyglądały samochody przyszłości. Zresztą nie widzę nic takiego wizjonerskiego i przyszłościowego w tym dizajnie. Rysowałem prawie identyczne, jak miałem 5 lat.
Z aut, o których złomnik nie wspomniał, a które warte są uwagi (przynajmniej mojej
- dwa typy:
1. Lada Niva. Argumenty ? Bo tak. Z tych samych powodów, co Mesio Gelenda, Defender, Wrangler, itp. – bo jest prawdziwa. Bo daje radę, tam gdzie powinna. Bo jest Ładą i jest do kupienia za 40 kafli.
2. Mazda MX-5 Miata – bo wymiata
Nie ma w niej nic zbędnego. Żadnych pierdół – tylko czysta radość z jazdy. Tylko tyle i aż tyle. Jak w prawdziwych roadsterach ze złotej ery.
Piszę przecież że kierownica mnie poparzyła między W a B. Potem udało mi się ją wyłączyć i wjechać na gierkówkę.
Nr 10 DS3 – może byk
Nr 9 Escalade – są gust i guściki nie wnikam
Nr 8 Wrangler – on już fajny był ale te czay nie wrócą
Nr 7 Clubman – patrz nr 9
Nr 6 clio RS – dla mnie też dwa a nawet trzy
Nr 5 LC – legędy się nie kwestionuje ![]()
Nr 4 Defender – Czysta forma chcę tylko jeden bo wiem że mnie przeżyje
Nr 3 500 – jak idę po narzędzia to nie do smyka tylko do castoramy, a jak mam kupować zabawki to wole HotWheels-a, nawet żonie bym nie kupił.
Nr 2 Duster – Jest ok. tylko chyba troszkę za wysoko w tym rankingu
Nr 1 Cube – Rozumiem, przemawia do mnie uzasadnienie
Dodał bym jeszcze Nissan-a juke i Logana MCV/VAN/Pick-Up
Niestety po bliskim spotkaniu z Dżukiem pozostał we mnie tylko absmak. Choć przełączane podświetlenie przycisków na konsoli jest złomnik.
Nissan JUNK… to chyba jakis zart sama reklama mowi o ludziach ktorzy go kupuja(chodzi mi o czarnego transwestyte)
Jak zobaczyłem pierwszy raz tego Juke to trzy razy sprawdzałem czy napewno na tym cudzie pisze Juke czy Joke.
BMW zmienił bym na 135i, chyba nie muszę wyjaśniać.
I choć nie trawię niemieckich aut właśnie za tą poprawność, to 911 od zawsze miała i ma (choć po 993 straciła trochę) emocję i duszę.
O… 911 to fenomen jakis. Taki antyzlomnik. Od lat 70tych (czy wczesniej) jak sie czyta porownania z jakimis tzw. supersamochodami to konkluzje sa takie same. 911 jest mniej spektakularne, zwyklejsze, ale jako jedyne nadaje sie do normalnej jazdy, nic nie odpada, nic nie przecieka, nie psuje sie co chwila i do tego…. jest najszybsze. Choc zaloze sie ze Zlomnik zaraz zacznie wygrzebywac jakies jednorazowki z krainy zachodzacej wisni ktore rzekomo maja byc szybsze.
Co do Dżuka, Junka, Joka to nazwa i tak chyba lepsza niz Kaszka… Ale glupie nazwy to chyba temat na oddzielny wpis.
Stare 911 Turbo były według mnie bardzo złomnik (choc ta lista to właśnie antyzłomnik w sumie? przynajmniej według mnie w połowie). Lag jak wielki kanion w arizonie, brak wspomagania, brak absu. Morderca nie samochód.
Nowe są totalnym przeciwieństwem. Nawet moja matka mogła by jeździć 997 Turbo po zakupy, i zrobić katalogowy czas 0-100. Im dłużej pracuje z tymi autami tym bardziej doceniam pod każdym względem. Żeby nie wiem co wrzucili do GT-Ra w życiu bym go nie wybrał ponad 911tt. Nie zgodzę się też że jest mniej spektakularne. Bardziej cywilizowane, tak, ale cały czas ten model rozwijają i cały czas jest krok przed konkurencją.
Z mojego doświadczenia, nie ma auta które mogło by konkurować z nim zbierając w jedno osiągi, wykonanie, użyteczność i koszty utrzymania.
Ultimate antyzłomnik
>Nr 4 Defender – Czysta forma chcę tylko jeden bo wiem że mnie przeżyje
To znaczy że albo nie miałeś z tymi samochodami do czynienia, albo jesteś w baaardzo podeszłym wieku. LR jest legendą, a legendę się kupuje sercem a nie rozsądkiem, ale prawda jest taka, że jest to tak cholernie awaryjny samochód, że głowa mała. Mam z kilkoma takimi samochodami do czynienia, są spokojnie eksploatowane, zero ciężkiego terenu … i psują się, psują, psują, psu……..
A co sie w nich konkretnie psuje?
Co do 911 to nie mialem na mysli porownywania ich do wspolczesnych (nam) samochodow, tylko do konkurencji z podobnej epoki.
A w swoim czasie 911 turbo byla oceniana (sam nie jezdzilem bien sur) jako cywilizowana, w ktorej lag jest „prawie” nieodczuwalny, a jak juz to przewidywalny i kontrolowalny. Zreszta zobacz z czym to konkurowalo w latach 70tych – glownie wloskie wynalazki, ktore najlepiej wypadaly na plakacie nad lozkiem nastolatka i w ogole „mialy dusze”.
I teraz nie jest pewnie tak bardzo inaczej.





