Fast Five: na pewno będzie fajnie… albo i nie.
Pojawił się trailer piątej części Fast & Furious pod tytułem Fast Five. Oczywiście w doborowej obsadzie: wystąpią nie tylko Vin Diesel i Paul Walker, ale także Dwayne „The Rock” Johnson. Nie wiem czy to dobry aktor, ale chyba nie zaangażowano by złego aktora do tak znakomitego filmu.
Mało kto pewnie pamięta, że filmem zapowiadającym „Szybkich i wściekłych” był hongkoński „Thunderbolt” z Jackiem Chanem. Film był wprawdzie sponsorowany przez Mitsubishi, ale występuje w nim masa innych ciekawych samochodów, a pościg Mitsubishi FTO za Skyline’em R32 GT-R był naprawdę wart odnotowania.
Ze wszystkich dotychczasowych czterech części F&F podobały mi się dwie: pierwsza, bo miała naprawdę rewelacyjny klimat ulicznych wyścigów, bo dzięki niej rozwinął się w Polsce tuning, bo dziś z perspektywy kilkunastu już lat oglądamy ten film i to co wówczas wydawało się nam obciachem, teraz już nam się podoba, bo to już było i nie wróci – już nie pościgamy się na ulicy i nie przykręcimy „nielegalnych zderzaków” do naszych zunifikowanych nowoczesnych samochodów. No i trzecia, bo jestem fanem Japonii, i mimo idiotycznej fabuły, było tam parę ciekawych ujęć i smaczków, w tym oczywiście sam Keiichi Tsuchiya w roli komentującego drift wędkarza.
Sądząc z tego, że kolejne części F&F cieszą się dużą popularnością, możemy spodziewać się kolejnych sequeli. Szósta część zmieni nazwę na „Green & Furious”. Toretto i ten drugi natrafią na ślad szajki nielegalnie wycinającej filtry DPF i sprzedającej silniki bez normy Euro5, a w finałowym pościgu elektryczny Nissan Leaf będzie gonił elektryczne Mitsubishi i-Miev po ulicach Paryża z piętnastominutową sceną szybkiego ładowania do 80% pojemności akumulatorów. Toretto w ostatniej chwili przechwyci z rąk złoczyńców plany superakumulatora z bateriami słonecznymi, które działają również w nocy. Natomiast w siódmej części, rozgrywającej się po wyczerpaniu złóż ropy, główni bohaterowie będą walczyć ze złodziejami okradającymi pola uprawne trzciny cukrowej do produkcji bioetanolu, a punktem kulminacyjnym będzie skok z pędzącego roweru na grzbiet galopującego osła. Ale na razie można obejrzeć sobie trailer Fast Five.

W tych czasach chlamu filmowego twoj scenariusz jak i pozniej film moglby byc bestsellerem!
Trochę się Notlauf rozpędził… F&F number one wyszedł na rynek w 2001 roku, więc jakby nie liczyć nastu lat jeszcze nie ma
Co więcej, gdy zestawić „Tokyo Drift” z klasykiem, jakim jest anime „Initial D” to „F&F” wygląda po prostu na parodię…
… nie lubię tej serii, dla mnie to po prostu kicz w czystej postaci. Ale z braku innych sensownych widowisk motoryzacyjnych (bo ileż można w kółko wałkować „Initial D”, „Wangan Midnight” i „Gone In 60 Seconds”?) nawet „Wolnych i Spokojnych” można obejrzeć…
A szydźcie jeśli chcecie, ale moja ulubiona scena pościgowa to ciągle i niezmiennie
http://www.youtube.com/watch?v=GMc2RdFuOxI
Praktycznie zero efekciarstwa, klasyka wyziera z każdego ujęcia, no i ten pozorny spokój postaci na początku. Ani takich samochodów, ani filmów juz dzisiaj nie ma.
Szkoda, że dziś już jazda samochodem w filmie to tandetne efekty specjalnie, które każdego irytują. Jakby nie było w realnym świecie dobrych kaskaderów, drifterów, rajdowców i innych którzy efektownie za kółkiem potrafią pojechać w realu.
Dlatego zawsze z przyjemnością można obejrzeć Knight Ridera (ten z lat 1982-1986) oraz Smokey and the Bandit. Tam zawarto esencję jazdy autem
Oscar murowany! ![]()
ja jednak wolę klasykę, cały czas czekam na sequel radzieckiego erotyka technicznego pt „Wania rozbiera kombajn i ogląda części II”





