Polskie superauto Arrinera, czyli WYSTARCZY BYĆ
Czytelnicy złomnika pewnie wiedzą, że mam jakąś awersję do prezesów, być może dlatego, że za dobrze ich znam. Ktoś, kto zostaje prezesem, nawet jeżeli jest prezesem trzyosobowej firmy sprzątającej, zazwyczaj transportuje się samodzielnie na wyższy poziom. Zaczyna się ładnie ubierać (to łatwe, jak ma się dużo pieniędzy), próbuje się ładnie wyrażać (to trudniejsze, jak ma się mózg wielkości elektronu) oraz z założenia nie rozmawia z nikim, kto nie jest co najmniej prezesem. Pamiętam anegdotę, którą opowiadał mi znajomy, o tym jak był na jakimś bankiecie i poznał człowieka, który rozmawiał tylko z równymi sobie. Jeśli dowiadywał się, że ktoś nie jest adwokatem, prezesem, dyrektorem – odchodził bez słowa.
Taki prezes, trawiony dojmującą pustką w swojej głowie, musi szybko nauczyć się odpowiedzi na najczęściej zadawane mu pytania oraz nie przeszkadzać w działalności firmy. W ten sposób powstaje tzw. CEO FAQ. Podczas wywiadu trzeba tylko odpowiednio dobierać odpowiedzi i gotowe. „Panie prezesie, zrobić panu kawę?” – „Zmiany na rynku finansowym stymulują rozwój aktywów naszego konsorcjum” to przykład źle dobranej odpowiedzi. Inne znajdziemy na tym filmiku:
Przeciętny trąbik sfałdowany zrozumiałby, o co na początku pyta dziennikarz. Prezes albo pali Niemca jak Smoky Nagata, albo rzeczywiście nie rozumie pytania. Potem jest jeszcze ciekawiej. Samochód opracował Lee Noble, ale go nie opracował, tylko wprowadził poprawki polegające na tym, że samochód ma dach i DŹWI mu się otwierają, no i zajął się też ERGONOMIOM. Wersja produkcyjna będzie miała dopisek „BAJ LI NOBL” co znaczy po chińsku „ostrożnie z budyniem” – nikt nie wie dlaczego. Nie wiem dlaczego też prezes skojarzył mi się z Chaunceyem ogrodnikiem z filmu „Being There” (wystarczy być) z Peterem Sellersem. On też miał dobrą odpowiedź: lubię oglądać telewizję.
Właściwie to oglądając ten filmik zacząłem się zastanawiać, po co nam – Polakom – taki supersamochód. Ilu jest na świecie głupków, którzy gotowi są kupić superauto dlatego, że jest polskie? Rozumiem, że jeżeli ktoś ma już w kolekcji Marussię i Innotecha, to przydałaby mu się też Arrinera, ale takich osłów to szukać z długą świecą. Może gdyby polski supersamochód wyróżniał się czymś szczególnym – np. miał silnik dwusuwowy, albo był pick-upem, albo miałby tapicerkę z wełny mineralnej – byłby wart cokolwiek. Obecnie pojęcie supersamochodu już tak się zdewaluowało, że każdy pracz i defraudant może przyczepić sobie duży silnik do ramy kratownicowej, obić to laminatem i otrzymać supersamochód.
Chciałbym przeczytać te kilka emaili na tydzień, jakie przychodzą do prezesa. Założę się, że znam już dwa. Jeden to „ENLARGE NOW BEST CIALIS PILLS”, a drugi – „Hello, I’m John Keke Wango from Nigeria. My deceased brother has deposed 15 millions billions of dollars…” and so on.
Ponawiam zatem pytanie: po co jest ten miś samochód? Nikt nie wie, więc nie trzeba się obawiać, że ktoś zapyta. A pan prezes, jako konsultant, dostaje pewnie od niego 20% ogólnej sumy kosztów, więc im on jest droższy ten samochód, tym… koniaczek? Podwójny!

„Obecnie pojęcie supersamochodu już tak się zdewaluowało, że każdy pracz i defraudant może przyczepić sobie duży silnik do ramy kratownicowej, obić to laminatem i otrzymać supersamochód.”
- ŚWIĘTE SŁOWA !!!!
do drzwi może miec „prezes” awersję, przez pewne megane coupe, zwane „lambo doors tylko z prawej”.
W ogóle w prasie ostatnio pojawiły się wzmianki o tym cudzie… a prezes faktycznie archetypowy.
Ale bałwan. Wszystkie moje samochody mają przyspieszenie do 100km/h przekraczające 3, a może nawet 3,3 sekundy. Proponuję dopisek: Paj-chi-wo.
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Bylem na tej pierwszej prezentacji. Calkiem przypadkowo,bo w Palacyku Sobanskich ,do ktorego nalezal ten sliczny trawnik, miesci sie Polska Rada Biznesu. Odnioslem podczas tej prezentacji dziwne wrazenie. Oto jakos podskornie wydawalo mi sie, ze wszyscy chodzacy przy autku, nie wylaczywszy tez mistrza Lee, zachowywali sie jakby to cudo rowniez zobaczyli pierwszy raz. Troszke dziwne…
Jak dla mnie jest to tania garażowa podróbka lamborghini. Gdyby zrobił to jakiś Jan Kowalski i byłoby kompletnie przerdzewiale to 100% złomnik.
Polecam http://venowatch.blogspot.com/2011/03/venocar-historia-kamstwa-okiem-aparatu.html + http://venowatch.blogspot.com/2011/03/super-bajka-o-super-aucie-cz-11.html na tym blogu jest sporo ciekawych materialow o tej firemce i tym samochodziku, Bojar to budowal – to mowi wszystko.
Samochód na renderze jest ładny, ale łudząco podobny to Gallardo. To co powstało na podstawie tego rysunku to już niestety bardziej Bojar niż Lambo
Nie mam takiej awersji do prezesów, jak złomnik, choć też znam ich wielu i są wśrónich przezsi oraz Prezesi. Prezentacji tego superczegoś tam nie widziałem, ale za to kolejny raz obejżałem Misia i znów się przekonałem, że wciąż ten film w wielu aspektach jest aktualny. I sam złomnik w swój felieton (trudne słowo) wplutł zgrabnie cytat z Misia. Reasumując, każda epoka, generacja ma swojego misia, może ten super samochód, autostrady, czy Stadion Narodowy to takie nasze współczesne Misie na miarę naszych możliwości.
Łubu-dubu niech nam żyje Prezes… złomnika! ![]()
To byłem ja… mjr. Kupricz
„Jest to samochód wykonany i zaprojektowany pod względem technologicznym przez Lee Nobla”.
…
…
Paręnaście sekund później…
…
„Samochód nie był opracowywany pod względem technologicznym z Lee Noble, tylko była wykorzystywana kadra inżynierska naszej firmy”.
Strach pytać jak była wykorzystywana. A miała być taka ładna replika Reventona.
Dla mnie to taka mieszanka innych supersamochodów. Przód wygląda prawie jak w nowym Mclaren’ie, tył jak w Lamborghini a silnik od Corvette.
http://arrinera.pl/ – polecam przeczytanie tekstu obok Arriner’y, w którym jakiś nerd pisze o użyciu różnych 3′literowych systemów o których chyba nikt nie słyszał. Ciekawe też jest logo, które daję o znać, że ma serce od Corvette.
A ja go widziałem na lawecie na mieście i pomyślałem, że to Reventon
Dzięki temu newsowi jestem już oświecony i wiem jak bardzo się myliłem
P: „Nasz samochód korzystał doświadczeń w projektowaniu wnętrza i ergononiki z aut, które są liderami rynku, z grup GM i Holcwagen”
Dz: „A moglibyście, prezesie, jakich modeli dokładnie?”
P: „No, eee, wiodących, eee, Passata i, eee, prawda, Corsy”
Dz: „Phi, to chyba wszystko, dziękuję i nie zatrzymuję, do widzenia!”
Buehh… Mialem dokladnie to samo wrazenie co notlauf, ogladajac filmik z premiery
polskie superauto z otwartym nadwoziem
http://moto.allegro.pl/fiat-126p-cabrio-bosmal-i1661942209.html
A ja tam się ciesze, że w ogóle się komuś chce kombinować i budować jakieś pojazdy w Polsce. Strasznie sączycie jad i tylko złe strony znajdujecie. To w tym kraju nie można spróbować już nic zrobić ? Najlepiej siedzieć w domu i nie wychylać głowy? Rozumiem, że prezes idiota ale jest jeszcze spora grupa ludzi za nim która pewnie włożyła sporo pracy w to autko. Moim zadaniem należy im się uznanie.
Znacznie większe uznanie należy się budowniczym traktorów z Podhala i wytwórcom SAM-ów. Ich pojazdy rzeczywiście do czegoś służyły. To jest stacjonarna makieta, która niczego nie przedstawia. Ja też umiem tak konstruować pojazdy – mogę strugać je z gliny.
Marcin, wejdz na bloga, ktorego adres podalem 10 komentarzy wyzej. To zapoznasz sie ze spora grupa ludzi, ktorzy wlozyli sporo pracy w sprawanie mrugomatem rur budowlanych i narazala sie na pylice przez rok szlifujac najgrubsze poklady szpachli wsrod wszystkich supercarow na swiecie. To jest sciema na potrzeby emisji New Connect, to nie jezdzi i nie bedzie jezdzic, moze Noble to zrobic od zera, ale ciekawe kto za to zaplaci…
Ten samochód też czemuś służy. Ma sprawić, że ktoś włoży kolejną kasę w Veno. Myślę, że nikt nie myśli tam o produkcji samochodów. Kto miał by kupować „polskie Lamborghini”? Samo to określenie pokazuje absurdalnośc całego przedsięwzięcia – coś jak „białoruski Channel”… Swoją drogą za takie pieniądze jakimi dysponowali można było zrobić coś sensownego i sprzedawalnego, powiedzmy w 100 egzemplarzach. Ale pewnie są fajniejsze sposoby wydawania pieniędzy. Jak mówią: najszybciej na konie, najprzyjemniej na kobiety, najgłupiej na inżynierów.
Ale chłop!!! co za elokwencja ![]()
Musiał być prymusem i sztudyntem roku na PUPWSZPR czyli Prywatnym uniwersytecie pierdzenia w stołek za pieniądze rodizców
100 razy większy szacun dla tego gościa co zrobił SLRa bazując na modelu 1:18
http://www.tuning.info.pl/artykuly.php?id=459
Przed „filmem” z „premiery” widziałem tylko wizualizacje polskiego reventona, podróba bardzo fajna, z wyglądu prawie tak fajna jak oryginał, jak to podróba.
Odpaliłem filmik, zobaczyłem tych panów „monterów” w strojach sportowych montujących „scenę” i „supersamochód” jadący na lawecie pomocy drogowej i chciałem wyłączyć, żeby oszczędzić sobie wstydu i zażenowania, ale obejrzałem. Z czysto polskiej nienawiści do głupoty połączonej z niesamowitą radością z jej oglądania. Nie ma to jak prezes-debil święcie przekonany, że genialnie zainwestował, prezentujący coś, co lepiej wykonałby pan Zenek w szopie.
w mojej taryfie,passacie wariacie b5 z 98` (w lpg oczywiście,żeby nie było,że tedeiku),też mam takie wajchy od wycieraczek i kierunków.
to ja mówiłem prezes wszystkich prezesów
Do dziś złomnik.pl był dla mnie przyjemny! Niestety ten artykuł, właściwie jego treść uświadomiła mi, że przed światem idiotów, oszustów, głupoli, cfffffffanikufff i bezgranicznej głupoty otaczającego mnie świata nie mogę się schronić nawet tutaj. Nie przyznawajmy tu punktów złomnika, tu należy się kop w du.ę dla panów prezesów, kolesi w spodenkach gimnastycznych – tzw. gumiakowych śpeców od pijar / pablik relejszons i marketingu btl, atl, sretetel. Ja też mam modele, sklejam, buduję, maluję, ale bez kitu, nie ściemniam, że buduję prawdziwe bolidy – dla krasnoludków. Na widły z burakami od sruperauta ze stodoły z gnojówą!!!
@notlauf: Dziękuję za naklejki! Właśnie doszły. Proszę o publikację ciekawostek, złomników, jedynych na allegro aut od szmaciarzy-handlarzy, rajdów, jazd testowych itd itp. Nigdy więcej cfffaniactfffa i plastikowego badziewia srarrinera. To nie jest nawet root!!! – który jest właśnie kwintesencją złomnika, który w sobie odkryłem
Ale się tym artykułem zbulwersowałem – przepraszam
nie wierzę w to po prostu, dotychczas patrzyłem na to veno/arrinerę z ciekawością/pobłażaniem/nadzieją, że może coś, tego, jednak… no ale jednak dupa blada, z zewnątrz to coś wygląda na stertę plastiku kleconego w ostatniej chwili, a co do wnętrza to nie mogę wyjść z podziwu, że da się zrobić coś o wyglądzie gorszym od tradycyjnych, chińskich podrób, chociaż w sumie każda część zdaje się być jakby wyciągnięta z innego śmietnika, więc to chyba nic trudnego, ja pierdolę, krótko mówiąc. Prezes sprawia wrażenie wypadkowej osoby opóźnionej w rozwoju, ćwoka i najebanego dresa poprawki jego dotyczyły dźwi. Niewiarygodne, że ktokolwiek zainwestował w to jakiekolwiek pieniądze O________________o
jakby miało silnik z żuka, albo chociaż z czołgu, to kto wie, kto wie…
Oficjalne wideo z prezentacji: http://www.youtube.com/watch?v=6k6YgzrAJJo
Polecam uwadze (jedyny) komentarz pod filmem. Przypomina mi sytuację z piosenką o zdrowiu p. Koracza z Barei („Piosenkę pana Koracza o zdrowiu bym chciała najbardziej usłyszeć”)





