Idąc ulicą: człowiek-demolka edition
Dobry wieczór,
byłem dziś na zlocie Mini i zamiast robić fotki Mini, fotografowałem zupełnie inny samochód. Już wkrótce trafi on do działu „idąc ulicą”, którym rządzą ostatnio auta amerykańskie. Zasady wydawania czasopism nakazywałyby różnicować marki w tej kategorii, ale złomnik to nie czasopismo i zasady mam tam, gdzie nie da się otworzyć parasola.
Dziś coś szczególnie ciekawego: posiódemne kombo. Wczoraj w telewizji „dawaly” film „Człowiek-demolka” z Sylvestrem Stallone i Wesley „czarnuch w pierdlu” Snipesem. Film ten to dzieło przejściowe między The Malaise Years a panującą obecnie niepodzielnie erą CGI. Wyróżnia się on tym, że biorą w nim udział wyjątkowe prototypy GM, grające auta przyszłości (LINK). Rzeczywiście trzeba mieć niezły trip, żeby uznać, że taki Cadillac Solitaire to auto przyszłości.
W Poznaniu stoi koło siebie sześć samochodów z tych samych lat co film Demolition Man, stąd moje skojarzenie. Wprawdzie nie są to prototypy, ale i tak można poczuć się jak w Alabamie w roku 1995. Mamy zatem, na pierwszym zdjęciu od lewej: 1986MY Buick Riviera, Pontiac Fiero jeszcze nieprzerobiony na Ferrari, Ford Thunberbird, 2 x Mercury Cougar, Cadillac Eldorado i Cadillac DeVille. Podobno jeszcze na podjeździe stoi Dodge Shadow, jako auto do jazdy na codzień – cóż za idealnie niepasujące uzupełnienie kolekcji Fordów i General Motors. I tak: Rivierą jeździłbym na działkę nad jeziorkiem (udawałbym że to francuska riviera). Fiero ruszyłbym do modnego klubu, upstrzywszy go znaczkami Ferrari i Lamborghini w dużej liczbie. Thunderbirdem ciągałbym przyczepę z Maluchem, Cougarami – ścigał się na 1/4 mili. Eldorado jeździłbym do roboty jak Paulie Walnuts z „The Sopranos”, a DeVillem woził śluby w Zaborowie, Borzęcinie i Pilaszkowie. W ten sposób cała kolekcja zostałaby do czegoś wykorzystana, a tak – wszystko wskazuje na to, że stoi i podlega powolnej demolce.
Kliknij na obrazek, zobaczysz dużą rozdzielczość

Zdjęcia: BB
Piękne, chciałbym mieć taką kolekcję i oczywiście wszystkimi bym jeździł, każdego dnia innym.
nie podlega demolce! ostatnio widziałem któregoś z nich pod żabką. najwidoczniej jeden Mercury służy do jazdy po bułki (ten bez świateł od przyczepy)
A ja sobie wypraszam – „Człowiek demolka” jest proroczy – trafili jako-tako ze Schwarzeneggerem, to może i trafią z Cadillaciem Solitaire, jako autem przyszłości
Niestety Złomniku, ale biznes ślubny by się nie udał, ponieważ zostałbyś wyparty z rynku przez faceta z excaliburem na Vectrze A w zagazowanym sekwencyjnie dizelku z beczki i znaczkami rolsrojsa.
Na pierwszym zdjęciu zostało uwiecznione coś, co w Polsce jest rzadsze od spotkania takiego kombosa: studzienka w tej samej płaszczyźnie, co asfalt…
[...] na złomniku pojawił się wpis na temat kolekcji amerykańskich potworków z Poznania (link). Wśród nich, jako pierwszy, stał sobie Buick Riviera, model z roku 1986. To auto zdecydowanie [...]






