Urugwajski Polonez, czyli przegląd południowoamerykański IV
Dzień dobry, chyba że jesteście inwestorami giełdowymi, wtedy „dzień dobry” to nie jest dobre przywitanie, raczej pozostaje życzyć Wam, abyście nie podążyli drogą Leppera.
Jako że nius poranny był mało złomnik, postanowiłem przywalić na wieczór coś z grubej rury. ROOT, auto z wnętrzem od innego i silnikiem od jeszcze trzeciego oraz urugwajska niespodzianka – to wszystko w kolejnej części południowoamerykańskiego przeglądu idiotycznych ofert.
Numer jeden: urugwajski ROOT, czyli Chevrolet Chevette, u nas znany jako Kadett C. Kadetty po prostu przyciągają tego typu modyfikacje i odsetek Kadettów upiększonych szpachlą, tribalami i innymi cudami jest wyjątkowo duży. Auto ma tyle dodatkowych zegarów, że mierzy nawet poziom samozadowolenia właściciela w zależności od otoczenia i obrotów silnika.

link
Ford Corcel. Uwielbiam go. Dawać dwa!

link
Czy nie przyszło Wam kiedyś do głowy, żeby kupić w Polsce Tavrię i pojechać nią do Urugwaju? Tam można sprzedać ją za CZTERY I PÓŁ TYSIĄCA DOLARÓW U ES A!

link
Genialny Ford z 1946 r. z wnętrzem od Sierry! Milion punktów!

link
JDM as WHAT? Subaru Rex, czyli kei car z silnikiem z tyłu, sprzedawany także dawno temu w krajach Beneluxu, gdzie chyba nie zachował się żaden. Natomiast można spotkać go w Urugwaju. Fajna rzecz.

link
International Harvester Scout z dieslem Perkinsa, czyli urugwajski „kompaktowy SUV”. A może miejski crossover?

link
Dodge z 1949 r. z silnikiem Diesla z Renault 18. Fajne, kubańskie połączenie!

link
No i uwaga, uwaga! Polski akcent w Urugwaju, czyli Polonez Caro w idealnym stanie, wyposażony w diesla z Nissana (klasyczny CD20) bez turbo. Gratulacje! Jakiż to musi być lans, sunąć takim Poldonem po bezdrożach Urugwaju. Nie powiem, że proszę dwa, bo mógłbym dwa takie mieć, ale mam kolejnego kandydata na podróż do tego dalekiego kraju!

link
no to zaraz wszystkie Caro na allegro będą kosztował 14 tys zł. w końcu za granicą się znają i to jeszcze za nieoryginalny egzemplarz!
Jak by w Polsce był taki klimat jak w Urugwaju to pewnie i więcej było by złomnikowych artykułów o „nowych” Warszawach czy Syrenach a wszystkie Polonezy były okazem zdrowia
IH Scout …. piękny w swej toporności
a może by tak przedstawicielstwo w tym urugwaju otworzyć? Caro from Polska! Only in Kowalsky’s car-shop! Only 5.000€
http://allegro.pl/listing.php/search?string=caro¶ms_top_cookie=635c8699ec6a48ca70780f0e041b45ce82fe39d8&category=149
115 sztuk, średni zysko brutto na sztuce 1500USD….
Ford Corcel rulez po dwakroć. Jeździ nim jakiś artysta, bo kompozycja kolorów szpachli, drzwi i reszty nie może być przypadkowa, jest naprawdę wyszukana. Poza tym lof 2-drzwiowe limuzyny! Samochód tak nieciekawy jak państwo Urugwaj, stąd niezwykle frapujący!
Ale ale, co to za ceny wogóle… Czy w Urugwaju jakiś niedobór aut występuje? Toż to zakrawa..!
http://otomoto.pl/mercedes-benz-c-220-czesci-lubelskie-C19909154.html
Innowacyjna przednia oś od kultywatora!1
http://moto.allegro.pl/fiat-126p-1980r-fabrycznie-nowy-pelen-oryginal-i1741305285.html
A widzieliscie to? Ciekawy jestem jaka cene sprzedajacy ustalil kosmiczna skoro nawet tak kosmiczna jaka to osiagnelo go nie zadowolila…
A ja akurat w Urugwaju byłem. Złomnika tam na ulicach więcej niż w PL, ale i nowe auta są. Np. taksówki Uno z 2010 roku albo chińskie podróby, bardzo złomnik. Problem polega na tym, że by zahamować odpływ dewiz z kraju, import aut używanych jest zakazany a nowe obłożone są cłem 60%+VAT. Przy dobrym klimacie auta żyją tam dłużej i są bardzo drogie – np. Cinquecento za 6000$. Subaru Rex na ulicach widać, podobnie jak Fiaty Millecento, Chevrolety z lat 50, Fordy z końca 40, ciężarowe Citroeny 23, VW garbusy, Brasilie i cuda Made in Uruguay w rodzaju Forda Taunusa „wanna” pick-up, Grummett, Indio. Widziałem warsztat specjalizujący się w Borgwardzie. W krzakach gniją lata 20 i 30.
MOże Polonez to pozostałość po naszym ambasadorze? Chyba red. Gugała z Polsatu był tam ambasadorem przez kilka lat.





