Nowa moda: zabytkowe auta w wielopakach
Nie pamiętam dokładnie jak to szło, ale to chyba było w jakimś programie telewizyjnym, albo w książce… w każdym razie chodziło o to, że gość oferował do sprzedaży gramofon w komplecie z kotem. Ile za komplet? Piętnaście. A sam gramofon, bez kota? Dwadzieścia pięć.
Przyszło mi to do głowy, kiedy zobaczyłem, ile osób sprzedaje auta zabytkowe w wielopakach. Sprzedam dwa to, trzy tamto, dwie i pół Warszawy itp. Można kupić sobie np. zestaw dostawczych Syren: Bosto plus R20 z „top-boxem”, wykonanym ręcznie i z wstawionymi szybami. Podobno zabudowa jest może nawet oryginalna. Oryginalna to ona jest z pewnością, z wyglądu, bo na pewno nie z pochodzenia –> link
Jeszcze bardziej zafrapowały mnie dwa Garbusy z opisem: mam dwa Garbusy, sprzedam tylko dwa. To chyba „aż dwa”? Tak czy inaczej, Garbusy owe mają wiele wspólnego: oba zrobiono w stylu, który nienajlepiej wpływa na trawienie. Ten czarny wydaje się nie móc zdecydować na konkretny styl. Wnętrze od ślubowozu, tribale w stylu ATS Piła, brewki nad reflektorami „cult retro”, koła typu hot-rod. W paczce dostajemy jeszcze szczura, czyli Garbusa sztucznie zohydzonego, jednak poza tym jednym przejawem tuningu – we względnie dobrym stanie.

By notlauf at 2011-09-26
Moim dzisiejszym faworytem jest jednak paczka nie dwóch, a trzech sztuk zabytkowego żelastwa. Samochody te zostały połączone jakąś tajemniczą siłą, bo obecny właściciel kupił je w pakiecie od poprzedniego właściciela i też sprzedaje tylko w pakiecie. Oprócz tego nie mają ze sobą nic wspólnego: zajeżdżony Mercedes, względnie niezły Fiat (ze zdjęć wygląda lepiej od owego Mercedesa) i zwłoki Moskwicza. Niezły byłby film o perypetiach tych trzech samochodów i o tym jak ich losy splatają się, a wreszcie kończą na jednym podwórku jako sterta złomu. Wszystkie te trzy auta można sobie kupić razem za dziesięć tysięcy złotych, po to by potem dany kupujący mógł do każdego z nich zmyślić jakąś niesamowitą historię i wystawić każde za trzydzieści tysięcy za sztukę. Każde z nich kupi kto inny: Mercedesa Koneser, Fiata Kolekcjoner, a Moskwicza Pasjonata (Pasjonata, tak się mówi teraz, naprawdę). W happy-endzie tego filmu wszystkie trzy fury spotykają się razem na zlocie zabytkowej motoryzacji. W realistycznym zakończeniu – też się spotykają, ale w kolejce do prasy hydraulicznej. Obstawiam 9 na 10, że bardziej realistyczne jest zakończenie numer dwa.

By notlauf at 2011-09-26
Dziś ruszyły zapisy na Festiwal Nitów i Korozji. Spodziewajcie się niespodziewanego, a na złomniku już wkrótce „Hity na Nity”, czyli czym przyjechać, żeby wygrać konkurs elegancji.
a może senatora w dziesięciopaku?
http://allegro.pl/opel-monza-senator-i1829408842.html
O tempora! O mores!
Kadett kombi na rajdy a Garbus na codzien? Garbus trajbal kult-rod nie tylko nie moze sie zdecydowac na styl, ale nawet na to, z jakiego jest rocznika.
„Fiat i Moskwicz mają tablice rejestracyjne, ale dokumenty uległy zniszczeniu. Poprzedni właściciel twierdzi,że nie wyrejestrowywał tych aut i że dokumenty są do odtworzenia w wydziale komunikacji” Lol kurrva, po prostu LOL!
Oglądał ktoś te Syreny osobiście, lub ma jakąś wiedzę ich stanu faktycznego?
Kurcze, R-20 z bardzo podobną zabudową chciałem kiedyś kupić, nawet odbyłem jazdę próbną. Cena – dobrze pamiętam – 300 zł, było to z 10-15 lat temu. Zabudowa była zrobiona profesjonalnie, w technologi lotniczej, szyby z plexi w ramkach przykręcanych na dziesiątki śrubeczek. Nie kupiłem właśnie ze względu na tę zabudowę, i w sumie żałuję….
Ta akcja z gramofonem i kotem, to było w filmie Pożegnania. I nie gość tylko baba
Nastęny misio czyszczący złomowiska, jakby miał Commodore C to bym brał. Obowiązkowo w automacie i beżowym welurze. Świetne auto.





