Bierz lawetę: Jelcz RTO Młotek Edition
CZY CHCECIE PRZEDŁUŻENIA SUPER KONKURSU DO 2 STYCZNIA?! CHCECIE?!
Dobry
dziś będzie coś z klimatu „if it ain’t broken, don’t try to fix it” – w pewnym sensie nawiązuje to do wczorajszego Mercedesa, choć sam pojazd jest zupełnie inny. O ile nie pałam głęboką miłością i sentymentem do Jelczy Ogórków (za młody jestem, żeby być Herodem), to w tym pojeździe widzę złomnik:

By notlauf at 2011-12-30
Pamiętam dokładnie materiał z Classic Auto o takim samym Jelczu przebudowanym na holownik, który znajduje się w ciągłej eksploatacji, ale jest tylko jeden kierowca, który ma do niego rękę – reszcie niedoświadczonych młokosów taki Jelcz gotów jest raczej rękę złamać przy zmianie biegu. Materiał ten wzruszył mnie do głębi i przypomniał, jakim szacunkiem darzono kiedyś wprawnych kierowców aut ciężarowych i autobusów. To była sztuka, do której trzeba było mieć umiejętności, doświadczenie, talent i skupienie. Wszystko równocześnie. Dziś byle baba-rep wsiada do Skody Praktik i jedzie nią, jedząc komórkę i rozmawiając przez bułkę. Gdyby zrobiła to w takim Jelczu, to wylądowałaby w rowie po 3 metrach.
Sądzę, że 1985 to raczej rok przebudowy tego Jelcza na autolawetę niż data jego faktycznej produkcji. Sądzę też, że auto ma ok. 40 lat, czyli osiągnęło dobry wiek dla tego typu pojazdów. Bo jak pewnie łatwo zauważyć, samochody o przeznaczeniu specjalnym starzeją się znacznie wolniej, a nawet jakoś opierają się „planned obsolescence”. W końcu jeśli chodzi o osobówki, to trzeba mieć stale nowy model, wyposażony we wszelkie gadżety, błyszczący i piękny, tak żeby sąsiad z zazdrości dostał pryszczy na błonie śluzowej. A śmieciarka, laweta czy holownik zawsze spełniają tę samą funkcję – i dziś, i w 1971, więc trudno przylansować się „nowym, laserowym systemem naprowadzania pojemnika ze śmieciami do komory gniotącej” albo „zdalnie sterowanym wysięgnikiem holującym”. Dobre auto użytkowe można porównać do młotka: jego funkcja jest ponadczasowa i bez niego nie da się właściwie wykonać porządnie żadnej roboty.
Nadesłał Maciej Hryniewicz
Bierz lawetę? Po cholerę.. przecież to holownik
Ogóry są złomnik a smaczku dodają najbardziej złomnikowe felgi – TRILEXY
One są złomnik master i żadna złomnikowa ciężarówka bez nich się nie obejdzie
Hmmm. Różnie może być z tymi latami produkcji, bo podobno jeszcze w 1984 roku budowali kompletne autobusy (no te właśnie- Ogórki), może więc z resztek zrobili coś co jest bazą tego holownika?
No właśnie, nie do końca masz rację. Wg. książki p. Połomskiego, Jelcze Ogórki były w produkcji właśnie do roku 1985.
Polecam poznańskiego MEX-a, jest dość złomnik:
http://www.galeriapgk.com/details.php?image_id=11467
http://www.galeriapgk.com/details.php?image_id=16124
PŁYN.
ja myślę, że gdyby sprzedający zgłosił zdjęcie z tym pięknym zardzewiałym kominem do Złomnikowego konkursu, zgarnąłby wszystkie miejsca od 1 do 12.
„(…)i bez niego nie da się właściwie wykonać porządnie żadnej roboty.”
O, to to! Wielu dziwi skansen w flotach niektórych firm/przedsiębiorstw. A których to fundamenty, urobek opieraja się często na robieniu roboty przez Tatrę, ZIŁ-a, Stara (często naraz), których zakonserwowani szoferzy jeżdżą nimi od 120 lat. I komu to przeszkadza?
Był sobie pewien raz na mojej drodze grzyb oryginał, którego hasło:
„Eee, Panie! Bez KRAZ-a, MAZ-a czy Kamaza to hoj a nie baza!”
…do dziś mnie wzrusza.
Dzisiaj pod moimi oknami ten, https://picasaweb.google.com/117948715723555271895/Zlomnik?authkey=Gv1sRgCLql1PrwiLaeUg#5675327472095417058 ciągnął autobus mercedesa. Piękny widok, niestety nie mam zdjęcia.
złomniku bliźniaczo podobny , holownik ma miejscowy PKS. jeśli uda mi się zrobić zdjęcia to podeślę także. ma on przód od autobusu autosan (chyba ze względu na jakiś wypadek w przeszłości) a resztę tak jak ten i co ciekawsze na silniku , na pokrywach zaworowych widnieje logo skody.
no ale do sedna sprawy.
te pojazdy są z okolic rocznika 1974
mam katalog części zamiennych z rysunkami poglądowymi od pojazdu na bazie którego to zrobiono.
Skoda 706 MTS 24 , na okładce widnieje też logo Liaz.
całość jest po czesku.
jeśli jesteś zainteresowany chęcią posiadania tego tomu to atakuj mnie na maila podanego w nagłówku komentarza
To co z przedłużeniem, bo miałem właśnie do garażu dymać z aparatem?
TaTo: już jest stosowna informacja we wpisie o Volvo, proszę wszystkich zainteresowanych o zapoznanie się.
“if it ain’t broken, don’t try to fix it” toż to staropolskie przysłowie „nie ruszaj, bo działa”
Stoi taki jeden w mojej mieścinie do wyrwania na szrocie:
http://imageshack.us/photo/my-images/847/img2018t.jpg
http://imageshack.us/photo/my-images/690/img2017t.jpg
Drugi egzemplarz w wersji z drzwiami za kołem jeszcze w czynnej służbie PKS. Jakoś latem ciągała Mercedesa.
Pamiętam jeszcze takie Jelcze „recovery truck” jak jeździły w MZK i PKSach. Pamiętam też śmieciarki Skody, miałem nawet taką zabawkę i wtedy chciałem zostać śmieciarzem
Te ogóreczki klepali bardzo długo 85 może nawet 86 rok ale już na podzespołach podwozia jak w M11.
Nie jeżdzi to to już nigdzie chyba jako autobus.
Ostatnie znane mi sztuki w użyciu jako autobus były jeszcze w 2003 roku! czyli praktycznie ponad 40 lat od rozpoczęcia produkcji.
Holownik taki jak na zdjęciu nie jest taką rzadkością. w dalszym ciągu w kilkudziesięciu przedsiębiorstwach PKS po jelczach serii 300 jest to najpopularniejszy pogocik.
bo one jeżdżą. piją olej , gotują wodę , ale bez problemu targają załadowanego stara 266 z przyczepą . czego to byłem bezpośrednim świadkiem będąc w środku takiej masziny ;]





