Fura na niedzielę: dlaczego warto zasłaniać tablice?

UWAGA

ZOSTAŁO 5 OSTATNICH KALENDARZY ZŁOMNIKA – 25 zł z wysyłką!

A teraz już fura na niedzielę. Będzie to dziś zwykły Maluch. Oj, czy napisałem „zwykły”? Przepraszam. Chodziło mi oczywiście o RARYTAS, a dokładnie o FL-a z 1992 r. Od dawna szukam sobie idealnego FL-a, tyle że przegapiłem moment, kiedy takie auto było można kupić za 1000 zł, ale podaż była mała. Obecnie podaż jest duża, ale ceny zwykle wynoszą od 3 do 5 tys. zł, i to bynajmniej nie oznacza, że auto jest w idealnym stanie. Oczywiście nie należy podejrzewać wszystkich, zwłaszcza jeśli ktoś pisze w opisie DRUKOWANYMI LITERAMI, ŻEBY MÓWIĆ GŁOŚNIEJ, a jego słowa potwierdzi 70-letnia właścicielka. To mniej więcej jak w zdaniu „mam swoją opinię i się z nią zgadzam”. Dziwne byłoby, gdyby handlarz i właściciel mówili przeciwne rzeczy, np. handlarz twierdził że auto jest idealne, a właściciel utrzymywał, że to szrot, skoro oboje mają ten sam finansowy cel w jego sprzedaży. Ponadto Maluch ma moc 450 KM, co naprawdę stawia go w czołówce swojej klasy i pozwala nie czuć się zawstydzonym przed Porsche czy jakimś Audi S/RS. No ale najważniejsze, że Maluch jest naprawdę w stanie NA MILON PROCENT oryginalnym z oryginalnym lakierem i jest wart każdej ceny, czyli zarówno 100, jak i 100 tys. zł. Trzeba przyznać, że opis jest wyjątkowo śliski i tak naprawdę nie przekazuje żadnych informacji o samochodzie. Z wyjątkiem jednej, ale o tym napiszę na końcu.

IDEALNY NA MILON PROCENT

Jak do tego miejsca, sprawa jest dość oczywista i znana, czyli kolejny obrotny sprzedawca, który ma zwykłego Malucha i wycenia go na 5 tys. zł. Jednak jest coś, co wyróżnia to ogłoszenie. Jeśli czytujecie złomnik regularnie, to na pewno wiecie, że jedną z moich ulubionych książek jest „1984″. Tam właśnie pojawia się motyw, że główny bohater – Winston – żyje w świecie kłamstwa i obłudy, ale tylko raz, jeden jedyny spotkał się z namacalnym dowodem tych kłamstw, ponieważ miał w ręku zdjęcie, na którym straceni za zdradę stanu funkcjonariusze partii brali udział w konwencji partii w Nowym Jorku. Problem polegał na tym, że kilka lat wcześniej w procesie przyznali się, że w tym czasie przebywali w Eurazji, zdradzając tamtejszym generałom istotne tajemnice wojskowe Oceanii. Był to jedyny moment, kiedy kłamstwo zostało (przypadkiem) faktycznie obnażone. Podobnie jest tutaj. Do tej pory, gdy nabijaliśmy się ze śmiesznych ogłoszeń, mogliśmy jedynie przypuszczać, jak wyglądały CUKIERKI RARYTASY DLA KONESERA przed zabiegami tzw. auto-detailingu. Ale tym razem możemy dokonać ostatecznej konfrontacji fragmentu treści ogłoszenia:

„AUTO BYŁO ZAWSZE GARAZOWANE”

z rzeczywistością z 2011 r.

link

Niech Wam rdza świeci.

Nadesłał Grzegorz Sz